|
C.H. DISTRICT
C.H. District to jednoosobowy projekt ze Śląska, który nie tak dawno temu wydał płytę (CDR-a) "Pneuma-ti-coi", wypełnioną industrialną, opartą na wyraźnym, niemal tanecznym rytmie, szalenie energetyczną muzyką (patrz: rec. Cold 1). Cold popiera C.H. District, C.H. District popiera Colda, o czym niech świadczy fakt, że na coldowej składance znalazł się utwór nagrany przez zespół specjalnie na potrzeby naszego pisma. Stojący za całym przedsięwzięciem Mirosław Matyasik nagrał dla nas utwór i odpowiedział na kilka pytań.
Nadeszły takie czasy, że najłatwiej i najwygodniej tworzyć muzykę w pojedynkę. Tak przynajmniej mi się wydaje. Zgadzasz się ze mną?
I tak, i nie. Owszem, w tej chwili prawie każdy, kto posiada komputer, umiejętności i troszkę wyobraźni, może całość od pomysłu po efekt finalny, jakim jest CD, zrealizować zupełnie samemu. Jest to wygodne. Łatwo jednak wpaść w ślepy zaułek. Nie raz, nie dwa, miałem okazję słyszeć takie produkcje i uwierz mi, tydzień na zrobienie i wydanie czegoś to o wiele za krótko. Sam używam komputera. Bardzo to użyteczne urządzonko, które wynagradza w pewnym stopniu
niedobory sprzętowe i pomaga zapanować nad resztą maszyn. Wbrew temu jednak, co się sądzi o tworzeniu za pomocą software'u, nie jest to wcale łatwy orzeszek do zgryzienia. Możliwości są potężne, a co za tym idzie wiedza i umiejętności, jakie trzeba posiąść, aby być zadowolonym, muszą być naprawdę spore. Ja uczę się cały czas i jeszcze wiele, wiele nieprzespanych nocy przede mną. Wielkim błogosławieństwem jest natomiast fakt, iż mogę coś robić sam. Zawsze miałem problemy z dogadaniem się co do kształtu produkowanych rzeczy z innymi, a w tej chwili sam sobie jestem panem.
C.H. District wychodzi ze szkoły klasycznego industrialu a la SPK, a zarazem pełnymi garściami czerpie z dokonań współczesnej sceny tanecznej, korzystając chociażby z jungle'owych czy drum'n'bassowych rytmów. Zgaduję więc, że pomimo industrialnych ciągotek znakomicie odnajdujesz się we współczesnej muzyce, zdominowanej przez dźwięki przeznaczone do tańca.
Bardzo chciałbym móc z czystym sumieniem odpowiedzieć, że c.h. d i s t r i c t to c.h. d i s t r i c t i nic więcej. Byłaby to oczywiście czysta hipokryzja. Nie ukrywam, że jest to na pewno wypadkowa moich fascynacji, ale staram się( i myślę, że to słychać), wnieść tam jak najwięcej siebie. Słucham bardzo dużo, bardzo różnej muzy. Jest i wśród tego sporo miejsca dla dźwięków z, jak to określiłeś, "sceny tanecznej", ale jestem bardzo daleko od zachwycania się tym, co serwuje się w naszych rodzimych klubach. Zjawisko to, myślę tu o twórcach, w naszym polskim wydaniu, poza małymi wyjątkami (KOŃCA TANIEC, I:GOR, ŚLEPCY etc.) zupełnie mnie nie interesuje. Reszta świata natomiast dysponuje sporym arsenałem doskonałej muzyki, a ludzie biegają po parkiecie w rytm muzyczki, która jest dużo bliższa twórczości industrialnej, niż by się mogło wydawać. U nas chyba nigdy tak nie będzie...no cóż.
cały wywiad dostępny jedynie w wersji papierowej (Cold nr 2)
|