|
Death in June
Death In June. Jeden z najsłynniejszych i najbardziej kontrowersyjnych zespołów kontrkultury wkracza w XXI wiek, kontynuując misję, którą rozpoczął 20 lat temu. Zaczynając od grania cold wave, poprzez eksperymenty z elektroniką, magiczne, folkowe, akustyczne ballady, na militarno-neoklasycznych hymnach kończąc - DIJ porywał słuchaczy do krainy, gdzie króluje samotność i zwątpienie, gdzie wszystko umarło, miłość dawno minęła; do świata, który stanął w płomieniach. Grupa od początku wzbudzała skrajne emocje, zarówno dzięki stosowanej symbolice, jak i ze względu na teksty piosenek. Nie oglądając się na innych, drwiąc z oficjalnego rynku muzycznego, mając popularność za nic, DIJ doczekał się kultowego statusu. Miłośnicy zespołu chłoną każde słowo, które pada z ust Douglasa P., założyciela i jedynego stałego członka DIJ. A trzeba przyznać, że kiedy Douglas mówi, to ciekawie. Mało kto posiada tak mocne, zdecydowane poglądy i nie boi się ich bronić. Jeśli ktoś ma wątpliwości, słuchając tekstów i muzyki Death In June, niech przeczyta wywiady. Zrozumieć Death In June bez poznania filozofii życiowej lidera grupy jest bardzo trudno, stąd częste nieporozumienia i pomówienia. Czy jest na to lepszy sposób niż słowa samego Douglasa?
Douglas Pierce (bardziej znany jako Douglas P.), urodzony w Anglii, już jako małe dziecko był osobą niezwykłą: "W dzieciństwie rodzice poddali mnie egzorcyzmom, ponieważ często miewałem przerażające wizje, dzięki którym nie mogłem zasnąć. Ciągnęło się to przez długi czas, aż w końcu rodzice zwrócili się do duchowego uzdrowiciela i od tej pory wszystko znacznie się uspokoiło". W 1980 roku w Londynie miał wizję, a może raczej spotkanie... z Bogiem: "Nie byłem gotowy na takie wydarzenie - któż z nas jest? A teraz jestem ciekawy, czy mógłbym więcej wynieść z tej sytuacji. Może "Bóg" to niewłaściwe słowo. Siła Życia to prawdopodobnie bardziej odpowiednie wyrażenie. Byłem żałośnie nie gotowy, i ostatnie 15 lat były rozpaczliwą próbą nadrobienia tego. Oczywiście nie można tego dokonać." Od małego przejawiał fascynację historią, szczególnie okresem II wojny światowej, która to stała się jego główną obsesją: "Bez cienia wątpliwości żyjemy w świecie ukształtowanym przez wydarzenia tamtych lat. Każdy rozsądny człowiek powinien mieć obsesję na punkcie tego, co zdarzyło się w Niemczech, a później w Europie w latach 30 i 40. Te lata były kamieniami milowymi. Studiując ten okres możemy się wszystkiego nauczyć(...) Interesuję się tym zagadnieniem od moich chłopięcych lat. Moi rodzice bardzo złościli się z powodu moich chorych fascynacji tym okresem historii, które przejawiałem już jako dziecko. W końcu jednak poddali się, ponieważ moje zainteresowanie było szczere. Nie było to tylko chwilowe zauroczenie, ale prawdziwa obsesja, i zdobyłem całkiem sporą wiedzę w tym temacie. Dlaczego się interesuję tamtymi czasami? Myślę, że jednym z głównych powodów jest to, że nadal można porozmawiać z ludźmi, którzy brali udział w tamtych wydarzeniach. Nie trzeba polegać tylko na książkach czy na filmach, ci ludzie nadal żyją." Młody Douglas P. zaangażowany był w działalność skrajnie lewicowej, trockistowskiej organizacji. W ten sposób poznał Tony'ego Wakeforda, z którym później założył punkowy zespół Crisis: "Pewnego dnia Tony zadzwonił do mnie i spytał, czy wiem, co to jest punk rock (...) Ja umiałem grać na gitarze, on na basie." Jak sam potem przyznał, nie był to najlepszy okres w jego życiu: "Przez jakieś 9 miesięcy graliśmy tylko próby. Kiedy zrozumiałem, że mam już dość Crisis, uświadomiłem sobie, że wszystko się rozpadnie i umrze śmiercią naturalną. Tak się stało. Tony i ja poczuliśmy wielką ulgę (...) Wiedzieliśmy, że będziemy grali razem po rozpadzie Crisis, ale nie wiedzieliśmy, dokąd nas to doprowadzi." W końcu powstał zespół Death In June, do którego dołączył Patrick Leagas. Sama nazwa została wymyślona podczas nagrywania pierwszej 12'': "Byliśmy w studiu i Patrick Leagas powiedział coś do mnie, mnie się wydawało, że >Death In June<. Powiedziałem to na głos i wszyscy nagle zamarli. To naprawdę była najbardziej naturalna nazwa dla grupy!" Symbolem zespołu została trupia główka z cyfrą 6: "Trupia główka jest używana w całej Europie jako znak całkowitego zaangażowania, więc tak naprawdę nie miałem z tym żadnego problemu. Kiedy myślałem o Death In June, to naprawdę miało to być całe moje życie, aż do końca - i nadal jest - dlatego wybrałem ten symbol. Oprócz tego znaczenie symbolu jest łatwe do rozszyfrowania. Trupia główka to śmierć, a 6 to szósty miesiąc - czerwiec. Zawsze byłem zainteresowany, zaintrygowany... oraz, podejrzewam, miałem obsesję na punkcie symboli, a akurat ten jest symbolem doskonałym(...) Głowa śmierci (totenkopf) używana przez oddziały SS została zaadoptowana przez nas z tych samych powodów, z jakich oni to zrobili. To jest totalne zobowiązanie. To mówi naszym wrogom, że nie będą tolerowani. Dzisiaj być godnym, znaczy być brudnym. Mieć charakter i przejmować się duszą, znaczy byś traktowanym jak trędowaty, odrzucony. Patrzę dookoła i nie widzę nic. Absolutnie nic! Żyjemy w martwym społeczeństwie. Społeczeństwie bez serca."
cały artykuł dostępny jedynie w wersji papierowej (Cold nr 2)
|