Variete

O bydgoskiej grupie Variete nie można napisać: "jedna z najważniejszych, polskich grup zimnofalowych", poprawniej jest po prostu stwierdzić: "najważniejsza polska grupa zimnofalowa". Zespół z krótkimi przerwami istnieje od 1983 roku. Przez lata swej działalności grupa zdążyła nagrać cztery albumy i winylowego singla. Album chronologicznie nagrany jako pierwszy ukaże się oficjalnie dopiero teraz (grudzień 2001) za sprawą firmy Furia Musica. Jak doszło do tego, że płyta nie ukazała się zaraz po rejestracji, dowiecie się z wywiadu z liderem Variete, wokalistą i autorem tekstów, Grzegorzem Kaźmierczakiem.

Co było bodźcem do powstania zespołu - skład, tło historyczne, kilka słów o kolegach?
Rok 1983. Z jednej strony entuzjazm dziewiętnastolatków, z drugiej czarna dziura stanu wojennego. Założenie zespołu wydawało się wówczas jedynym sensownym rozwiązaniem. Mieszkaliśmy na osiedlu zakładowym na skraju miasta, dalej były już tylko lasy, nieużytki i fabryki. Ze Sławkiem Abramowiczem , z którym założyliśmy zespół, chodziliśmy do tego samego ogólniaka, no i tak to się zaczęło.

Czy mieliście za sobą uczestnictwo w zespołach amatorskich ? Jakieś punkrockowe początki?
Właściwie nie. Po rozpoczęciu prób jesienią 1983 roku, w osiedlowym klubie "Modraczek", już następnego lata zdobyliśmy swoje pierwsze nagrody w Jarocinie, a był to praktycznie nasz pierwszy większy koncert.

Zdaje się, że na początku nie nazywaliście się Variete?

Nazwa zmieniła się dwukrotnie przez pierwsze pół roku działalności, najpierw z nic nie znaczącego Zy Zy Zy na Variete est Morte czyli "Różnorodność umarła", a w połowie roku 1984 została skrócona, tak że w Jarocinie brzmiała już Variete.

Czy możesz przypomnieć skład, jaki się wtedy ustalił?
Wojtek Woźniak (gitara basowa), Jacek Buhl (perkusja), Radek Urbański (gitara), Sławomir Abramowicz (saksofon), Grzegorz Kaźmierczak (wokal).

Gdy dopiero rodziła się koncepcja zespołu, musieliście słuchać sporo cudzej muzyki. Jakie zespoły uznajesz za najważniejsze z tej perspektywy? I nie pytam tu o Joy Division, z którą to grupą nachalnie utożsamiali was muzyczni dziennikarze, (twierdząc, że wisi nad wami duch Joy Division lub Iana Curtisa), tylko o szersze tło...
Porównywano nas również do The Cure... Słuchaliśmy wtedy tych grup, dostarczały nam one inspiracji, a przede wszystkim przystawały do atmosfery czasu, w którym startowaliśmy. Wymieniłbym także Cabaret Voltaire, Gong, The Doors, Hawkwind, Comsat Angels i pewnie jeszcze kilka zespołów, których nazw już nie pamiętam. Myślę, że było to normalne poszukiwanie podobnej wrażliwości. Jednocześnie uciekało się od jakiejś dosłowności. Myślę, że wiele zespołów w tamtym czasie chciało nadać swojej muzyce bardziej uniwersalny charakter, w gruncie rzeczy były jednak mocno osadzone w atmosferze, która panowała w Polsce w latach osiemdziesiątych. Z drugiej strony był to okres przynoszący grupy, które mówiły pełnym głosem o rzeczywistości. Bez lukru, brylantyny, bez podporządkowywania się systemowi. To było świeże i prawdziwe.

cały wywiad dostępny jedynie w wersji papierowej (Cold nr 2)