Aurora

Aurora w Jarocinie'87; fot. z archiwum zespołu Czy mógłbyś wyjaśnić kwestię waszych "przygód" w trakcie Jarocina '87? Mieliście jakieś nieprzyjemności z milicją czy też SB - w zawoalowanej formie nawet się o tym pisało w prasie (choć oczywiście bez szczegółów). Możesz opowiedzieć, jak to naprawdę wyglądało i o co tam w ogóle chodziło?

Po zagraniu na małej scenie w Jarocinie poznaliśmy grupę Czechów, z którymi wybraliśmy się na piwo do jakiejś mieściny (w Jarocinie obowiązywała prohibicja). No i oczywiście miejscowym nie spodobał się nasz wygląd, a cała akcja zakończyła się rozbitą głową Czecha, moją rozciętą wargą i rozbitą szybą w minibusie. Po wylądowaniu na komisariacie okazało się, że nasi oprawcy są esbekami, a nie bandą degeneratów(?)! Romek w zamieszaniu uciekł z komendy i zadzwonił do Chełstowskiego. Wstawiennictwo Waltera prawdopodobnie uratowało nam życie.


Czy prócz tego incydentu mieliście spore problemy ze "służbami"? Wasze teksty były przecież skrajnie bezkompromisowe... No i skąd pomysł na takie pójście na całość? Komuna wprawdzie już powoli zaczynała dogorywać, ale jednak aż tak radykalny przekaz nie często można było usłyszeć ze sceny...

Jako tako nie. Wiesz, nikt nie wiedział, kim my jesteśmy. Za każdym razem występowaliśmy pod innymi pseudonimami. Poza tym byliśmy kapelą znaną dzięki graniu koncertów, a nie z radia czy telewizji. A skąd pójście na całość? Z tego, co nas dookoła otaczało!


Po Jarocinie trochę się powłóczyliście po różnych festiwalach. Przypomnisz, co to było?

Po Jarocinie zagraliśmy wiele koncertów w całej Polsce, głównie w klubach studenckich.
Z festiwali zaliczyliśmy Róbrege, Poza Kontrolą, Marchewkę. Z Armią nagraliśmy w Hybrydach koncert dla walijskiej telewizji pod tytułem "W cieniu pałacu".


W jednym z artykułów pisano o waszych bardzo rozwiniętych planach - miał być festiwal w Nitrze (CSRS), tournee "Occupied Europe 2" (RFN, Belgia, Holandia, Wielka Brytania, Jugosławia, Węgry). Jak się domyślam, nic z tego nie wyszło. Dlaczego?

Jak zwykle brak pieniędzy. Mieliśmy człowieka z Jugosławii, który nam te wszystkie koncerty załatwił. Brak finansów i fakt, że byliśmy w wieku poborowym, spowodował, że mogliśmy o tych koncertach ostatecznie pomarzyć. I oczywiście żaden z nas nie dostał paszportu!

cały wywiad dostępny jedynie w wersji papierowej (Cold nr 3)