ONE INCH OF SHADOW "Birthday of Angels and Mannequines"

Perun (RUN0202)

Po wielu wypuszczonych własnym sumptem CDR-ach, singlu nagranym dla Nefryta i udziale (m.in. u boku Tony Wakeforda i Tora Lundvalla) na międzynarodowej składance "Songs for Landeric", wydanej przez francuski label Cynfeirdd, grupa One Inch of Shadow doczekała się swego pierwszego oficjalnego albumu.

"Birthday of Angels and Mannequines" wypełniony jest ulotnymi, neopsychodelicznymi, leniwymi piosenkami i subtelnie malowanymi ambientowymi pejzażami. Na wydawnictwie zawarte jest to wszystko, co fani zespołu znali do tej pory, ale w skondensowanej, doprowadzonej do perfekcji formie. Blisko godzina natchnionej, nierealnej muzyki z pogranicza jawy i snu. Głosy, syntezatory, gitara, trąbka, perkusja ...oraz olbrzymia przestrzeń i totalny klimat. Idealny, jesienny soundtrack do widoku opadających z drzew liści i kłębiących się nad głową deszczowych chmur.

utwory:
1. in chapels and in hotels
2. things to change
3. umited artists
4. salt
5. naked gallows odsłuch w Real Audio - fragment 4'14 ściągnij utwór w mp3 - fragment 4'14, 4MB
6. mannequin song
7. the birthday

cena cd: 35 zł + koszty przesyłki

Perun kontakt: Tomasz Zrąbkowski, skr. 437, 00-950 Warszawa 1
perunrun@poczta.onet.pl, perunrun@interia.pl

One Inch of Shadow w internecie: serpent.pl/oneinchofshadow

recenzje:

http://vivo.pl/gaz-eta:
Znany z cdrowych realizacji zespół doczekał się wreszcie oficjalnego wydawnictwa - zasłużona dla rodzimego undergroundu wytwórnia Perun opublikowała ich pełnowymiarowy CD. OIOS przedstawia nam nostalgiczną suitę, w której dominuje ambientalna elektronika wzbogacana brzmieniami standardowych instrumentów. Są gitary, bass, głosy, fortepian, czasem didgeridoo, jest czarowanie perkusjonaliami... Z albumu emanuje spokój, zrównoważenie, porządek, stabilizacja... Dźwięki płyną leniwie czerpiąc często z tradycji niemieckich krautrockowców, czasem z sylvianowatego popu, stylistyki Legendarnych Kropek (momentami bardzo wyraźnie) czy, w bardziej zakręconych fragmentach, Coila lub Tac. Bardzo dobra, bezwzględnie nocna muzyka. Piekielnie smutna płyta.
Janusz Leszczyński

www.alternativepop.art.pl:
Perun to kolejna wytwórnia prowadzona przez Maniaka (zaiste, niezły z niego "maniak";]) i kolejna znakomita płyta, którą mam dzięki temu możliwość słuchać. One Inch Of Shadow to grupa nieco bardziej znana, niż Exit ale z pewnością nadal zbyt mało doceniona. Istnieje od 1995 i jak sami muzycy twierdzą ich muzyka "ewoluowała od radykalnego industrialu przez eteryczny postindustrial aby przybrać formę melancholijnych piosenek o psychodeliczno nowofalowym zabarwieniu". I tak jest w istocie. Album "The Birthday of Angels and Mannequines" to zbiór onirycznych kolaży muzycznych wyłaniających się jakby z za mgły słów, które oplatając całośc tworzą niezwykłą mozaikę dźwięków nie przypominających jednoznacznie żadnego konkretnego stylu muzycznego. I samo to można już uznać za wystarczającą rekomendację dla płyty. Tworzenie muzyki, której nie można przyporządkować do żadnego konkretnego gatunku ale od której jednocześnie nie można się oderwać jest marzeniem chyba każdego artysty. I właśnie formacji One Inch Of Shadow ta sztuka się udała. Strzępy głosów, dźwięki użytego na płycie instrumentarium (perkusja, trąbka, syntezatory) zawieszone w przestrzeni jakby między jawą a snem, między piekłem a niebem hipnotyzują i mogą wprowadzać w stan odurzenia, do którego osiągnięcia poza muzyka One Inch Of Shadow, chwilą skupienia i odpowiednio wyostrzonymi zmysłami nic więcej nie jest potrzebne. Niepowtarzalne doznania z pogranicza sztuki i metafizyki to wrażenia jakie pozostają po wysłuchaniu albumu "The Birthday of Angels and Mannequines". Ta płyta to konieczność (podobnie jak Exit).
Andrzej

Thrash'em all, Antimuzik:
O warszawskim ONE INCH OF SHADOW słyszałem - zazwyczaj bardzo pozytywnie - z różnych źródeł od dłuższego czasu, ale dopiero teraz dane było mi przekonać się o ich wartości nausznie. I bardzo dobrze, bo jest to album ciekawy i nietuzinkowy - nie genialny ani przenoszący granice, ale bardzo bardzo ciekawy. Najłatwiejszym określeniem muzyki OIOS byłoby "piosenki" - bo też każdy z dziewięciu umieszczonych tu utworów zbudowany jest na pierwszy rzut ucha jak tradycyjna piosenka. Po następnych rzutach okazuje się to prawdą jedynie w pewnym stopniu, a raczej określenie to zyskuje kilka przymiotników. Psychodeliczna, leniwa, odrealniona, delikatna, przestrzenna - to tylko niektóre z cech jakie można przypisać "The Birthday of Angels and Mannequins". Nad tymi 52 minutami unosi się jesienny, melancholijny nastrój momentami przypominający "Soft Black Stars" CURRENT 93. Zaznaczam jednak iż chodzi tu o pokrewieństwo nastroju - w stosunku do instrumentalnie ascetycznej produkcji Tibeta album OIOS wydaje się niemal barokowy. Są tu bowiem i syntetyzatory i gitara i perkusja a nawet trąbka, których zgranie i integracja zasługują jedynie na podziw. Z drugiej strony materiał jest też bardzo ambientalny w podstawowym, Eno-wskim tego terminu rozumieniu - po kilku przesłuchaniach jego roztargnione dźwięki i ulotne wokale tak głęboko wchodzą w ucho, że wydają się stawać naturalną częścią naszego dźwiękowego otoczenia.
Paweł Frelik

www.offculture.pl:
Jak we śnie. Jeśli macie ochotę wyciszyć się, zrelaksować, zamknąć oczy i odpłynąć gdzieś daleko sięgnijcie po tę płytę koniecznie. Utwory zawarte na krążku oscylują w rejonach muzyki ilustracyjnej i ambientowej. Słychać tu również odrobinę spokojnej psychodelii. Śpiew wokalistów, czy może raczej "śpiewny" szept nadaje całości specyficzną bajkową aurę. Nastrojowa muzyka meandruje w wyobraźni słuchacza podsuwając przeróżne obrazy. Umiejętnie wplecione w klawiszowe tło bębny, trąbka, fortepian, czy dzwonki dodają kompozycjom subtelnego uroku. Pajęczyna dźwięków leniwie oplata nas i koi do snu. Warto dodać, że równie ciekawie przedstawia się oprawa graficzna wydawnictwa. Nie mamy do czynienia ze standardową książeczką tylko wymiennymi kartami pocztowymi z iście bajkowymi ilustracjami. Wyjątkowa płyta, która warto posiadać w swojej domowej kolekcji.
MarKucH



recenzje z zachodnich mediów w wersji anglojęzycznej prezentacji płyty